Adam Z. już na wolności

Niespodziewany zwrot w procesie w sprawie zabójstwa Ewy Tylman

Darren
Cover Image

Wiele wskazuje na to, że dowody zebrane przez poznańskich śledczych przeciwko Adamowi Z. są bardzo wątłe. W ubiegłym tygodniu sąd zapowiedział, że rozważa zmianę kwalifikacji zarzucanego chłopakowi czynu: z tak zwanego zabójstwa z zamiarem ewentualnym na nieudzielenie pomocy Ewie Tylman, za co grozi nie ćwierć wieku, ale do trzech lat więzienia. Teraz chłopak został zwolniony z aresztu. Adwokat Adama powiedział dziennikarzom, iż nie wyklucza, że jego klient może nawet zostać uniewinniony.

Adam przesiedział w areszcie piętnaście miesięcy. W tym czasie przesłuchiwano go dziewięć razy. Proces rozpoczął się w styczniu i od razu rozpętała się burza. TVP Info w retransmisji posiedzenia sądu nie zdołała zagłuszyć danych osobowych oskarżonego, a także danych wielu innych osób, w tym jego rodziny oraz jego chłopaka Dominika. Wybuchł w związku z tym niemały skandal. Adam, oskarżony o zabójstwo "z zamiarem ewentualnym", nie przyznał się do winy, odmówił składania wyjaśnień i odpowiadał tylko na pytania swojego obrońcy. Nie podtrzymał też swoich wcześniejszych wyjaśnień - mówił, że do ich złożenia zmuszali go policjanci, którzy zresztą nagminnie wyśmiewali się z tego, że jest gejem. Tu na marginesie krótka uwaga dedykowana tym, którzy są oburzeni postępowaniem Adama. W polskim systemie prawnym oskarżony nie musi odpowiadać na żadne pytania, może milczeć, może nawet kłamać, a już na pewno nie musi udowadniać swojej niewinności. To oskarżyciel ma za zadanie udowodnić oskarżonemu jego winę.

Ciekawostką jest, że już na trzeciej rozprawie sąd zwrócił uwagę, iż jest możliwość przypisania chłopakowi zarzutów o wiele łagodniejszych. To ewenement, bo zwykle o czymś takim sąd informuje dopiero na końcu procesu. Cztery dni później, czyli 20 lutego, przewodnicząca składu sędziowskiego podjęła decyzję o zwolnieniu Adama z aresztu, uznano bowiem, że nie ma obawy matactwa. Dziennikarze czatowali na chłopaka przed aresztem, ale ten - za radą czujnych adwokatów - nie dał się namówić na żadne rozmowy. Przecisnął się ze swoimi torbami przez tłum reporterów, wsiadł do samochodu i wrócił prawdopodobnie do Piły, skąd pochodzi.

To oczywiście tylko spekulacje, ale na taką, a nie inną decyzję sądu mogły mieć wpływ bardzo słabe dowody zebrane przez policję oraz prokuraturę. Nie jest też wykluczone, że do zwolnienia Adama z aresztu mogły się przyczynić ubiegłotygodniowe zeznania jego byłego chłopaka Dominika. Treść tych zeznań nie jest jawna, sąd nie pozwolił dziennikarzom przebywać w tym czasie na sali sądowej, aczkolwiek pojawiły się potem w prasie informacje, że Dominik bronił Adama i przekonywał sąd, że jego partner nie mógł dopuścić się zabójstwa.

Adam Z.

Adam Z.

Adam Z.

Adam Z.