I just called to say I love you

Czy przez telefon łatwiej się ze sobą dogadać?

Darren
Cover Image

Pierwszemu nigdy swojego numeru nie dałem. Głównie dlatego, że wtedy jeszcze nie miałem własnego telefonu. Ale to tylko część prawdy. Gdy się poznaliśmy, on właśnie zwalniał się z jakiejś dziwnej firmy i wcale nie miał zamiaru szukać nowej posady. Chciał po prostu sobie odpocząć. Bardzo odpowiedzialne podejście do życia. No, nieważne. Tak czy owak nie wypadało mi naciągać bezrobotnego na międzymiastowe, nawet jeśli był to bezrobotny na własne życzenie. Wyjście było tylko jedno: dzwoniłem, ile się dało, z własnej pracy. Nikt nigdy mnie nie przyłapał, dzięki Bogu.

Cztery minuty

Najkrótsza randka na świecie

Darren
Cover Image

Czy pamiętacie swoje najkrótsze pierwsze spotkanie z innym chłopakiem? Ja pamiętam doskonale. Trwało równo cztery minuty. Podobno pierwsze randki rządzą się swoimi specyficznymi regułami. Różni specjaliści radzą, by w czasie tego typu spotkań zaniechać wielu rzeczy, na które ewentualnie miałoby się ochotę - jeśli oczywiście marzymy o następnych randkach z tym samym chłopakiem. Może to i prawda, a może nie - raczej nad tym się nie zastanawiałem. Wiem za to na pewno i Wy też o tym dobrze wiecie, że przed tymi nieszczęsnymi pierwszymi spotkaniami prawie wszyscy odczuwają mniejszą czy większą tremę. I jest to zupełnie normalne. Chyba że ktoś bardzo często umawia się na pierwsze randki - ma wtedy sporą szansę wpaść w rutynę, a gdy się wpadnie w rutynę, o strachu już raczej nie ma mowy.

Nowe postanowienia noworoczne

W wersji rozbudowanej i nieco chaotycznej

Darren
Cover Image

Nie unikać ludzi, nie przedkładać świata wirtualnego nad rzeczywistym, wychodzić częściej z domu. Zacząć znów oglądać się za facetami. Nie bać się ich, nie wszyscy są dupkami. Może nawet z którymś się umówić - niekoniecznie od razu na randkę. Na początek wystarczyłoby zwykłe piwo. I rozmowa.

Sexy Santa 2

Jeszcze więcej Mikołajów

Darren
Cover Image

Jeśli nie teraz, to następna okazja będzie dopiero za rok. Zatem... teraz. Jeszcze jedna porcja przystojniaków w czerwonych czapkach świętego Mikołaja (albo i bez czapek - w niektórych przypadkach). W każdym razie zdecydowanie jest na co popatrzeć.

Sexy Santa

Mikołaj, który rozpala zmysły

Darren
Cover Image

Wysoki, świetnie zbudowany, ze wspaniałą klatą, silny, ciemnowłosy (albo jasnowłosy - jak kto woli), rozbrajająco uśmiechnięty i ubrany jedynie w slipki albo czerwoną kokardę oraz czapkę świętego Mikołaja - to pewnie świąteczne fantazje niejednego faceta. Nawet jeśli się nie spełnią, pomarzyć zawsze można:-) Mam dla Was kolekcję zdjęć, które w czasie świąt rozpalą Wasze zmysły. Wśród seksownych Mikołajów oczywiście nie mogło zabraknąć mojego ulubionego (tego na samym końcu).

Łaskocz albo pożałujesz

Wyjątkowy dokument o szemranych interesach

Darren
Cover Image

Zaczęło się niewinnie. Młody dziennikarz z Nowej Zelandii David Farrier przez zupełny przypadek trafił w necie na filmiki z zawodów w łaskotaniu. Nagrania przedstawiały grupy młodych chłopaków w ciuchach Adidasa, łaskoczących kolegę przywiązanego do materaca. Organizatorzy oferowali zainteresowanym nie tylko zwrot kosztów przelotu na miejsce zmagań, ale także spore wynagrodzenie. Zaintrygowany reporter postanowił zbadać temat i napisał maila z prośbą o wywiad do niejakiej Jane O'Brien, której firma zajmowała się organizacją tego typu imprez. Dostał odpowiedź, ale bardzo chamską. Autorka maila napisała, że nie jest zainteresowana rozmową z dziennikarzem, który jest homoseksualistą, podkreśliła też bardzo wyraźnie, że zawody w łaskotaniu są przeznaczone wyłącznie dla heteroseksualnych mężczyzn. Zaraz po pierwszym mailu przyszły kolejne - od prawników żądających zaprzestania drążenia tematu. David Farrier nie ugiął się i wraz ze swoim partnerem Dylanem Reevem przeprowadził w Los Angeles oraz innych miastach dziennikarskie śledztwo, którego efektem jest jeden z najdziwniejszych filmów dokumentalnych, jaki kiedykolwiek widziałem. Co wspólnego ma łaskotanie z brutalnymi groźbami, szantażami i wymuszeniami? Dowiecie się o tym z polskiego HBO.

Niewierni przed telewizorami

Czy w związku może być coś gorszego od romansu?

Darren
Cover Image

Prawie co dziesiąty badany uważa, że oglądanie ulubionego serialu po kryjomu, w tajemnicy przed partnerem, któremu także ten serial się podoba, jest gorsze od klasycznego skoku w bok. Tak wynika z badania, które przeprowadził ostatnio Netflix. Nie do końca jestem pewien, czy jego autorzy potraktowali temat poważnie, czy też raczej żartobliwie, natomiast wyniki same w sobie są nawet miejscami interesujące.

Przypadek Adama Z.

Skazany i publicznie napiętnowany, zanim na dobre rozpoczął się proces

Darren
Cover Image

Jedni uważają, że z całą pewnością przyczynił się do śmierci młodej dziewczyny Ewy Tylman, inni z kolei są przekonani, że padł ofiarą śledztwa, które wyjątkowo nieudolnie prowadziła miejscowa policja i prokuratura. Adam Z. stanął niedawno przed sądem. Nie mam zamiaru roztrząsać, jakimi dowodami dysponuje prokuratura i ile naprawdę w tej sprawie udało się śledczym ustalić - jest to doskonały temat, ale na osobny tekst. Chciałbym natomiast poruszyć inną kwestię. Choć do końca procesu jeszcze daleko, mężczyzna już w pewnym sensie został skazany oraz publicznie - z imienia, nazwiska i adresu - napiętnowany, a wraz z nim publicznie - z imienia, nazwiska i adresu - została napiętnowana także jego rodzina oraz jego chłopak. Jak do tego doszło? Ano w czasie telewizyjnej (re)transmisji z pierwszego posiedzenia sądu.