Cztery lata później

Rocznica masakry w nocnym klubie Pulse w Orlando W czerwcu minęły cztery lata od strzelaniny w klubie Pulse, uwielbianym przez gejów z Orlando. Eddie Justice był jednym z wielu chłopaków, którzy tamtej tragicznej nocy bawili się na imprezie pod hasłem Latin Night. Eddie nie przeżył. Nigdy nie zapomnę jego smsów do matki, które wysyłał w czasie masakry. Pisał do niej wiedząc, że nie ma najmniejszych szans. „Mommy I love you, I’m gonna die”. Nie przeżył też Drew i jego ukochany chłopak Juan. Nie przeżyło łącznie 49 osób. Oto zebrane w jednym miejscu opowieści o tym, co się wydarzyło cztery lata temu w Orlando, o uczestnikach tamtej nocy, a także o tym, jaki wpływ miała ta tragedia na wielu ludzi na całym świecie.

We will not let hate win

Uroczystości rocznicowe w Orlando okrojone z powodu pandemii 49 osób zginęło, a 58 zostało rannych, gdy do gejowskiego klubu nocnego Pulse w Orlando dostał się zamachowiec i zaczął strzelać z broni palnej. Nigdy nie udało się jednoznacznie ustalić, co tak naprawdę było motywem jego szaleńczych działań. Ogrom tragedii, do której doszło 12 czerwca 2016 roku, do dziś poraża. Ci, którzy ocaleli, a także najbliżsi tych, którym nie udało się przeżyć, potrzebowali wiele czasu na to, by choć trochę dojść do siebie. Niektórzy przełamali strach, inni nie do końca. – Nie pozwolimy, by nienawiść wygrała – powtarza wciąż Barbara Poma, właścicielka klubu i założycielka onePULSE Foundation. Tegoroczne uroczystości rocznicowe odbędą się z powodu zagrożenia koronawirusem wyłącznie w sieci. Można będzie je śledzić na profilu fundacji w serwisie YouTube.

This sweet love

Jak okazać uczucie? Nie potrzeba słów, wystarczą gesty, dotyk, mowa ciała. Pokazują to świetnie dwaj tancerze Ryan Steele (znany z dramatu Pięć tańców) oraz Josh Daniel Green, którzy wzięli udział w kilkuminutowym  filmiku dedykowanym ofiarom z Orlando. Klip nagrano w Nowym Jorku w 2016 roku, kilkanaście dni po tragedii w klubie Pulse. Do dziś robi na mnie ogromne wrażenie. Nie mogę oderwać oczu od tych dwóch przystojnych mężczyzn, w tak piękny sposób okazujących sobie uczucia.

Promenadą do pomnika i muzeum Pulse

O Orlando – trzy i pół roku później Rozmiar tragedii, do której doszło 12 czerwca 2016 roku w gejowskim klubie Pulse w Orlando, mimo upływu czasu wciąż budzi przerażenie i niedowierzanie. Zamachowiec, który zaczął nagle strzelać do uczestników imprezy o nazwie Latin Night, zabił łącznie 49 osób. Za dwa lata w otoczeniu klubu Pulse powstanie rozbudowany pomnik – symboliczny hołd dla ofiar masakry. Koncepcję tego miejsca pamięci, które ma zostać połączone promenadą z nowym, wyjątkowym muzeum, opracowała grupa architektów działających pod kierunkiem francuskiej firmy Coldefy & Associés Architectes Urbanistes.

Po roku wcale nie jest łatwiej

O Orlando – w pierwszą rocznicę masakry Niektórzy od czasu strzelaniny nawet nie zbliżyli się do okolic Pulse. Unikają też działających barów i klubów. Mają w pamięci wydarzenia sprzed dwunastu miesięcy i wciąż zwyczajnie się boją. Inni co prawda przełamali strach, ale nie do końca. Są bardziej ostrożni niż kiedyś, oglądają się za siebie i zawsze, ale to zawsze, starają się być w pobliżu wyjścia. I nie zmieni tego – choć to szlachetny pomysł – zainicjowana jakiś czas temu przez miejscową policję akcja Bezpieczne miejsce, w ramach której firmy i organizacje mogą zamanifestować swoje zaangażowanie w obronę gejów, lesbijek i transeksualistów. Do tej pory do tej akcji włączyło się 200 firm.

Doszczętnie zniszczony

Ujawniono fotografie z klubu Pulse, zrobione po ubiegłorocznej strzelaninie Czterysta zdjęć ze zdewastowanego klubu Pulse opublikowano na stronie internetowej miasta Orlando. To pierwsze fotografie przedstawiające wnętrza klubu po ubiegłorocznej strzelaninie, w której zginęło 49 osób. Zdjęcia zrobiono 20 czerwca 2016 roku, czyli osiem dni po ataku i już po wyniesieniu z klubu ciał wszystkich zabitych osób. FBI dopiero niedawno zgodziło się na pokazanie tych fotografii. A są one porażające. Widać wyraźnie, jak bardzo Pulse został zniszczony. Dziesiątki dziur w ścianach po kulach. Całkowicie zrujnowane łazienki, gdzie ukrywała się część gości klubu. Wybite dziury w ścianach zewnętrznych przy toaletach – to właśnie tędy jednostka SWAT przypuściła szturm na klub. Zdewastowane wyposażenie, zalana wodą podłoga. Wreszcie zakrwawiony kask jednego z policjantów – powłoka z kevlaru najprawdopodobniej uratowała mu życie zatrzymując kulę wystrzeloną przez zamachowcę.

Pamiętamy

O Orlando – pół roku później Zamknięte na stałe – taki dopisek pojawił się niedawno przy opisie Pulse na stronach Google. Przyszłość klubu jest wciąż niepewna. Jeszcze kilka miesięcy temu mówiono dużo o przekształceniu nieruchomości na koszt miasta Orlando w miejsce pamięci, ale okazuje się, że właściciele lokalu nie są zainteresowani jego sprzedażą.

Ostatni ocalały

O Orlando – trzy miesiące później Ranni w czasie zamachu w klubie Pulse nie zostaną obciążeni kosztami leczenia w szpitalach w Orlando. A w grę wchodzi niebagatelna kwota. Szacuje się, że łączne koszty pomocy medycznej, udzielonej 53 osobom poszkodowanym w strzelaninie, sięgnęły około 5,5 miliona dolarów. Wiadomość ta zbiegła się w czasie z jeszcze jednym doniesieniem. Otóż w ubiegłym tygodniu – po prawie trzymiesięcznej kuracji – został wypisany do domu ostatni pacjent z klubu Pulse.

Utalentowany pan Leyva

Amerykański gimnastyk rozbawił widzów w Rio nietypowym pokazem Danell Leyva to jeden z moich olimpijskich ulubieńców. Ma tylko 24 lata, pochodzi z Kuby, jest gimnastykiem i reprezentuje w Rio Stany Zjednoczone. Od zawsze mam ogromną słabość do Latynosów, jednak ten chłopak jest nie tylko zabójczo przystojny, ale również niesłychanie utalentowany. Na igrzyskach olimpijskich w Brazylii zdobył już dwa srebrne medale – w gimnastyce na drążku oraz na poręczach. Na gali pokonkursowej, na której świętował swój sukces, rozbawił widzów klaszcząc stopami i robiąc mały striptiz.

Pierwsze kroki Angela

Ocalały ze strzelaniny w Orlando walczy o odzyskanie zdrowia O Angelu świat dowiedział się wkrótce po masakrze w klubie Pulse. Ten instruktor zumby został w czasie zamachu wielokrotnie postrzelony i w krytycznym stanie trafił do Regionalnego Centrum Medycznego w Orlando. Życie uratował mu policjant Omar Delgado, który tamtej nocy pomógł mu wydostać się z budynku klubu. Angel opowiadał o tym potem na konferencji prasowej. Kilka dni po strzelaninie Omar odwiedził Angela w szpitalu, co pokazały wszystkie stacje telewizyjne w Stanach. Angel do dziś nie odzyskał pełni sił, ale stara się jak tylko potrafi. Na swoim profilu na Facebooku opublikował filmik, na którym udaje mu się bez czyjejkolwiek pomocy wykonać kilka pierwszych kroków.