Gejowskie randki "niezgodne z konstytucją"?

W nowym show TVP będą występowały wyłącznie pary heteroseksualne

Darren
Cover Image

Randka gejów jest niezgodna z prawem i polską konstytucją - tak uważa prezes TVP Jacek Kurski. W krótkiej rozmowie z dziennikarzem Wirtualnej Polski szef telewizji publicznej zaznaczył, iż "rodzina, według polskiego prawa, to związek kobiety i mężczyzny", więc nie ma mowy, aby w nowym programie pod nazwą Pierwsza randka występowali geje. Audycja ta ma być hitem wiosennej ramówki TVP i będzie polską wersją show First dates, cieszącego się dużym powodzeniem na przykład w Wielkiej Brytanii czy Australii. W zagranicznych wersjach tego programu startowały już od czasu do czasu także pary gejowskie czy lesbijskie. W TVP na pewno tak nie będzie. - W Pierwszej randce nie przewiduję małżeństw jednopłciowych - podkreśla dobitnie Kurski.

Adam Z. już na wolności

Niespodziewany zwrot w procesie w sprawie zabójstwa Ewy Tylman

Darren
Cover Image

Wiele wskazuje na to, że dowody zebrane przez poznańskich śledczych przeciwko Adamowi Z. są bardzo wątłe. W ubiegłym tygodniu sąd zapowiedział, że rozważa zmianę kwalifikacji zarzucanego chłopakowi czynu: z tak zwanego zabójstwa z zamiarem ewentualnym na nieudzielenie pomocy Ewie Tylman, za co grozi nie ćwierć wieku, ale do trzech lat więzienia. Teraz chłopak został zwolniony z aresztu. Adwokat Adama powiedział dziennikarzom, iż nie wyklucza, że jego klient może nawet zostać uniewinniony.

Przypadek Adama Z.

Skazany i publicznie napiętnowany, zanim na dobre rozpoczął się proces

Darren
Cover Image

Jedni uważają, że z całą pewnością przyczynił się do śmierci młodej dziewczyny Ewy Tylman, inni z kolei są przekonani, że padł ofiarą śledztwa, które wyjątkowo nieudolnie prowadziła miejscowa policja i prokuratura. Adam Z. stanął niedawno przed sądem. Nie mam zamiaru roztrząsać, jakimi dowodami dysponuje prokuratura i ile naprawdę w tej sprawie udało się śledczym ustalić - jest to doskonały temat, ale na osobny tekst. Chciałbym natomiast poruszyć inną kwestię. Choć do końca procesu jeszcze daleko, mężczyzna już w pewnym sensie został skazany oraz publicznie - z imienia, nazwiska i adresu - napiętnowany, a wraz z nim publicznie - z imienia, nazwiska i adresu - została napiętnowana także jego rodzina oraz jego chłopak. Jak do tego doszło? Ano w czasie telewizyjnej (re)transmisji z pierwszego posiedzenia sądu.