Geje w Full High-Definition

O vlogerach: Karolu, Dominiku, Piotrze i Pawle

Darren
Cover Image

Szefostwo znanego dziennika Chicago Sun-Times zasłynęło kilka lat temu radykalną decyzją. Postanowiono zwolnić wszystkich zatrudnionych w redakcji fotoreporterów. Robieniem zdjęć na potrzeby wydań papierowego oraz internetowego mieli się zająć sami dziennikarze, wyposażeni w najnowsze modele iPhone'a. W ubiegłym roku podobna decyzja zapadła w redakcji jednej z lokalnych stacji telewizyjnych w Szwajcarii. Tam również ktoś uznał, że nie potrzeba profesjonalnych kamer i operatorów, wystarczą zwykłe iPhone'y z rączką, która umożliwia nagranie na szybko na przykład stand-upa.

Nie muszę chyba dodawać, że jeszcze z pięć albo sześć lat temu coś podobnego nie miałoby prawa się wydarzyć. Rozwój techniki jest jednak nieubłagany. Dziś nie trzeba kupować amatorskich kamer wideo, które swoją drogą mocno potaniały. Dziś wystarczy nawet nie sprzęt od Apple'a, a pierwszy lepszy smartfon ze średniej półki, by móc w każdej chwili na prywatny użytek zarejestrować i błyskawicznie udostępnić w sieci filmik w jakości 1080p, czyli Full HD. Dość powiedzieć, że żadna z działających obecnie stacji telewizyjnych w Polsce nie nadaje obrazu w tej jakości - te, które mają w rogu ekranu znaczek HD, transmitują obraz w gorszej jakości 1080i, aby zaoszczędzić na kosztach emisji. A skoro byle smartfon jest w stanie zarejestrować obraz w jakości wystarczającej dla lokalnej gazety czy telewizji, to tym bardziej wystarczy ona prywatnym osobom.

Taka sytuacja to raj dla tych, którzy mają reporterską żyłkę i trochę wolnego czasu. Dziś każdy, jeśli tylko ma na to ochotę, może kręcić własne filmiki na dowolnie wybrane tematy. Pewnie właśnie stąd wzięła się coraz większa popularność wideoblogów (albo vlogów - jak kto woli), czyli tematycznych kanałów na YouTube albo Dailymotion, prowadzonych przez prywatne osoby. Podobno z grubsza biorąc vlogi dzielą się na te, które prezentują życie codzienne autora lub autorów oraz na te, w których są zawarte ich przemyślenia.

Znajomi polecili mi parę tygodni temu dwa vlogi gejowskie: jeden prowadzony przez Karola i Dominika, a drugi - przez Piotra i Pawła (oczywiście nie chodzi o właścicieli ogólnopolskiej sieci sklepów, zbieżność imion jest przypadkowa). Dwa wideoblogi i - mimo wielu podobieństw - dwa zupełnie różne style.

W przypadku KaDo na początku włączyłem sobie subskrypcję ich kanału na YouTube, by dostawać powiadomienia o nowych filmikach, potem z niej zrezygnowałem, a potem znowu ich polubiłem. Ostatecznie z kilkuset (mniej więcej - nie liczyłem) dostępnych na ich kanale filmików obejrzałem do tej pory z kilkanaście. Na pozostałe na razie nie mam czasu. KaDo to skrót od imion dwóch chłopaków, którzy od jakichś dwóch lat regularnie umieszczają w sieci filmiki o swoim życiu, ale nie tylko. Karol i Dominik są sympatyczni i zdecydowanie mają talent, nic zatem dziwnego, że już ich zauważono oraz zaczęto zapraszać tu i tam, na przykład do ogólnopolskiej telewizji. Trochę tylko szkoda, że tej swojej rosnącej popularności nie wykorzystują przynajmniej od czasu do czasu w sprawach ważnych dla społeczności gejowskiej. Uważam, że powinni. Filmików od pewnego czasu chłopaki publikują coraz więcej, ale w coraz większym stopniu są w nich, niestety, skoncentrowani na samych sobie. A przecież jest tyle istotnych i ciekawych tematów, które warto byłoby podjąć. Są inteligentni, stać ich na pewno na wiele więcej niż teraz pokazują. O Orlando na przykład nie wspomnieli nawet słowem i akurat tego nie mogę im wybaczyć. Tak czy owak należą im się słowa uznania - publikowanie systematycznie co tydzień nowego filmiku wymaga nie lada zdyscyplinowania.

Nie ukrywam, że Piotra i Pawła polubiłem bardziej, bo ich wideoblog jest w większym stopniu publicystyczny. Subskrypcję włączyłem zresztą od razu. Widać wyraźnie, że mają chłopaki dziennikarskie zacięcie i w ogóle mają w sobie to nieuchwytne i ujmujące coś, czego nie potrafię dokładnie określić, a co mnie intryguje. Zrobili na przykład ostatnio całkiem fajną relację z Parady Równości czy otwarcia w Katowicach klubu HaH. Nie boją się trudniejszych tematów, na przykład nagrali zabawny filmik o homohejcie. Bywają leciutko złośliwi, a cenię sobie złośliwych ludzi. Filmików na ich kanale jest o wiele mniej niż u KaDo, ale ich styl bardziej mi przypadł do gustu.

Swoją drogą, tak sobie pomyślałem: może i ja powinienem nagrać jakiś filmik? Smartfon jakiś tam mam. Hmm, muszę to jeszcze przemyśleć.