Ain’t love grand?

Propozycje na walentynkowy wieczór Niby Walentynki są od jakiegoś czasu passé, niby się od nich dystansujemy i wyśmiewamy tych, którzy bezkrytycznie obchodzą to ściągnięte z Zachodu święto, ale gdy przychodzi co do czego, mamy cichą nadzieję, że ukochany jednak będzie o nas pamiętał i wręczy nam tego dnia choćby najmniejszy upominek.

Niewierni przed telewizorami

Czy w związku może być coś gorszego od romansu? Prawie co dziesiąty badany uważa, że oglądanie ulubionego serialu po kryjomu, w tajemnicy przed partnerem, któremu także ten serial się podoba, jest gorsze od klasycznego skoku w bok. Tak wynika z badania, które przeprowadził ostatnio Netflix. Nie do końca jestem pewien, czy jego autorzy potraktowali temat poważnie, czy też raczej żartobliwie, natomiast wyniki same w sobie są nawet miejscami interesujące.

All you need is love

W dniu świętego Walentego Złośliwi mówią, że to typowo handlowe święto, wymyślone tylko po to, aby zwiększyć obroty sklepów w okresie zimowego zastoju. Chyba nie do końca, bo święty Walenty to patron katolicki, a zwyczaje związane z Walentynkami luźno nawiązują do starożytnego święta rzymskiego, zwanego Luperkaliami. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele osób Walentynek szczerze nie znosi, uznając je za dowód postępującej amerykanizacji naszej polskiej kultury. Niektóre osoby samotne uważają z kolei, że to święto zwyczajnie piętnuje ludzi żyjących w pojedynkę oraz promuje „tyranię bycia w związku” – cokolwiek to oznacza. Ja niczego nie promuję, za to życzę Wam dużo miłości i radości, nie tylko z okazji dzisiejszego święta, ale i na co dzień. Zapraszam też do obejrzenia trzech moich ulubionych par filmowych w niezapomnianych scenach.