Na czyje publiczne wsparcie mogą dzisiaj liczyć polscy geje, lesbijki i inne mniejszości?
Na palcach jednej ręki można w naszym kraju policzyć przykłady solidarności ze społecznością LGBT w czasie Miesiąca Dumy LGBT. Ambasada amerykańska w Warszawie wywiesiła tęczowe flagi, a specjalne akcje społeczne i kulturalne przygotowały Kampania Przeciw Homofobii oraz Outfilm. I to w zasadzie tyle. Na jakiekolwiek, choćby najmniejsze, wsparcie nie zdecydowała się żadna ze znanych, dużych polskich firm. Specjaliści od marketingu twierdzą, że „te tematy” są wciąż dla społeczeństwa nad Wisłą nazbyt kontrowersyjne.
Portal wirtualnemedia.pl, zajmujący się tematyką związaną z mediami, reklamą i marketingiem, przepytał pod tym kątem znawców naszego rynku.
Większość Polaków nie zna ani jednej osoby nieheteronormatywnej albo nie ma pojęcia o tym, że kogoś takiego zna. Według Dawida Szczepaniaka, chief creative oficera i partnera w VMLY&R Poland, to w zupełności wystarcza, by królowały stereotypy.
Nic dziwnego, że osoby LGBTQ często postrzegane są przez pryzmat inności, ekstrawagancji, rozwiązłości, ekshibicjonizmu, spiskowania przeciwko społeczeństwu. Potrzebujemy przeciwwagi dla tendencyjności mediów i perfidii polityków. Potrzeba głosów, które zrównoważą fałszywy obraz malowany przez lata przez te dwie siły. I każdy, kto przyłącza się do budowania przeciwwagi, może pomóc: politycy, organizacje społeczne, ale także marki. Im więcej głosów, które sprawiają, że środowisko LGBTQ będzie postrzegane przez pryzmat normalności, codzienności, niezbywalnego prawa do miłości – tym lepiej.
Duże marki mogą mieć znaczący wpływ na kreowanie tolerancyjnych postaw wobec społeczności LGBT – przekonuje Tomasz Bujok, creative director 180heartbeats + JUNG v MATT.
Kiedy w kwestiach tolerancji nie można liczyć na rząd, cała nadzieja w markach, które mają moc, by nie tylko przedstawiać rzeczywistość, ale też ją zmieniać. Decydują się na to tylko najodważniejsi, tacy jak Google, Nike, czy Ben&Jerry’s. I chwała im za to. Ich zaangażowanie zostanie na długo zapamiętane.
W Polsce przeszkodą ku temu jest homofobia naszego społeczeństwa. To wystarcza, by polskie duże i znane firmy unikały publicznych przejawów solidarności ze społecznością LGBT – uważa Grzegorz Miecznikowski, właściciel agencji S Words, specjalizującej się w komunikacji z konsumentami ze społeczności LGBT.
Firmy popierające społeczność LGBT+, zwłaszcza w Polsce spotyka internetowy hejt. Jednak nie ma on negatywnego przełożenia na zyski ze sprzedaży czy wizerunek firmy. Przykładem może być kampania Ben&Jerry, który przywrócił tęczę na pl. Zbawiciela przed Paradą Równości. Wydarzenie wygenerowało w mediach online, offline i kanałach społecznościowych ponad 2,6 tys. publikacji, a liczba kontaktów z tymi publikacjami osiągnęła 37,6 mln. Wartość wzmianek o tęczy to 4,5 mln zł.
Więcej opinii w artykule opublikowanym przez wirtualnemedia.pl.