Kto jeszcze pamięta o pandemii

Zniesiono prawie wszystkie obostrzenia i od razu zwiększyła się liczba zakażeń koronawirusem Pobijamy rekord za rekordem. Gdy w większości europejskich krajów liczba nowych infekcji wirusem SARS-CoV-2 systematycznie spada, u nas zaczęła gwałtownie rosnąć. Począwszy od ostatniej soboty przez kolejne trzy doby notowaliśmy po prawie 600 nowych przypadków dziennie. Spora część z nich to co prawda zakażenia w śląskich kopalniach, ale pozostałych infekcji też było o wiele za dużo biorąc pod uwagę fakt, że szczyt pierwszej fali pandemii miał u nas nastąpić wiele tygodni temu. Dlaczego jest tak źle, skoro miało być już tak dobrze?

Koniec świata przełożony na później

Czy jesienią przestaniemy bać się koronawirusa? Wystarczyła sama zapowiedź otwarcia galerii handlowych, kilka wyjątkowo ciepłych dni oraz w perspektywie długi, majowy weekend, aby na ulice znowu wrócili ludzie. Może to nie są jeszcze takie tłumy, jakie pamiętamy sprzed dwóch miesięcy, ale z całą pewnością centra polskich miast przestały być opustoszałe. Najwyraźniej wracamy do normalności – cokolwiek będzie ona teraz oznaczać. Tylko czy nie dzieje się to trochę za szybko?

Jeszcze wrócą piękne dni

Problem w tym, że nie wiadomo, kiedy to będzie Nikt już nie ma złudzeń, że zagrożenie koronawirusem szybko minie i że będziemy mogli znowu żyć tak jak dawniej. Podobno mamy w naszym kraju do czynienia z epidemią „spłaszczoną”. Zakażeń i zachorowań kończących się śmiercią jest mniej niż w innych państwach, ale coś za coś. Epidemia prawdopodobnie rozciągnie się u nas w czasie. – Zapomnijcie o wakacjach, zapomnijcie o imprezach masowych – ostrzegają fachowcy.

Cztery scenariusze

Jak długo będziemy zmuszeni żyć w izolacji? W kilkudziesięciu krajach całego świata ludzie muszą unikać kontaktów z innymi. Wychodzenie z domów jest często zakazane – chyba że z ważnych powodów typu praca, zakupy lub wizyta u lekarza. W nielicznych państwach, w których społeczna izolacja nie została formalnie nakazana i pozostaje jedynie w sferze zaleceń, ludzie i tak z własnej inicjatywy zamykają się w czterech ścianach. Wszyscy mają nadzieję, że dzięki temu uda się spowolnić pandemię koronawirusa i że z czasem będzie można wrócić do normalnego życia. Z czasem, czyli kiedy? Za miesiąc? Za pół roku? Za kilka lat?

Jeszcze więcej ograniczeń

Walka z koronawirusem wchodzi w kolejny etap Zakaz korzystania z parków, plaż i rowerów miejskich, zamknięcie hoteli, salonów kosmetycznych i fryzjerskich, ograniczenie liczby klientów w sklepach, zakaz wychodzenia z domu dzieci i młodzieży do 18 roku życia – chyba że pod opieką dorosłego, urzędy i instytucje publiczne działające tylko zdalnie, wreszcie dodatkowe zabezpieczenia miejsc pracy. Władze ogłosiły zaostrzenie obowiązujących dotąd ograniczeń. Nowe zasady będą obowiązywać już dzisiaj od północy. Cel jest prosty – zahamowanie rozprzestrzeniania się koronawirusa i uniknięcie za wszelką cenę tego, co dzieje się obecnie we Włoszech i Hiszpanii.

Gwałtowne przyspieszenie

Czy to dopiero początek walki z pandemią? Podobno trzy miliardy ludzi na całym świecie zostały zmuszone do pozostania w domach z powodu koronawirusa, często pod groźbą surowych kar. Wiele rządów wprowadziło takie drastyczne zasady, by zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się nowego patogenu. Mimo to szef Światowej Organizacji Zdrowia nie ma wątpliwości – pandemia przyspiesza i to bardzo.

Model włoski, model niemiecki

Jak rozwinie się w Polsce pandemia koronawirusa? Specjaliści nie są pewni, kiedy możemy się spodziewać w naszym kraju opanowania zagrożenia związanego z wirusem SARS-CoV-2. Według części analityków, jest szansa na to po świętach wielkanocnych, inni twierdzą, że nie uda się doprowadzić do znaczącego spadku zakażeń i zachorowań przed wakacjami. Jeszcze inni uważają, że wirus zostanie z nami na zawsze i – choć z czasem coraz słabszy – będzie atakował co roku.

Czekając na przełom

Kiedy uda się zahamować pandemię koronawirusa? Nasza ogólnokrajowa kwarantanna raczej nie zakończy się za półtora tygodnia. Codziennie przybywa zarażonych osób – czwartek był pod tym względem rekordowy. Jeśli w najbliższym tygodniu ten trend się nie odwróci, musimy się liczyć nie tylko z utrzymaniem obecnych ograniczeń w życiu, ale być może jeszcze z ostrzejszymi zakazami. Są zresztą kraje, które już nas pod tym względem wyprzedziły. Przestają powoli dziwić bezwzględne nakazy pozostawania w domu czy godziny policyjne.

World War C

Jedni nowe zagrożenie ignorują, inni z jego powodu panikują Zwykła rodzina, zwykły poranek, śniadanie, pakowanie plecaków do szkoły. Włączony w kuchni telewizor. Na pasku komunikaty o nowym wirusie, gdzieś na drugim końcu świata. 21 nowych przypadków. „Światowa Organizacja Zdrowia zaleca ograniczenia w podróżowaniu”. Eksperci w studiu, dyskusja, skrajne opinie. „Czy zagrożenie jest realne? W żadnym wypadku”. „Myślą, że to samo minie. Żyją w świecie wyobraźni”. Czy ten opis nie brzmi przypadkiem znajomo?

Stan zagrożenia

Walczą z koronawirusem, nic innego się nie liczy Dwa dni po tym, gdy Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła pandemię wirusa SARS-CoV-2, polskie władze wprowadziły kolejne ograniczenia. Zagrożenie jest tak ogromne, że zdecydowano o zamknięciu granic państwa, by zapobiec przywlekaniu koronawirusa z innych krajów i kontynentów. Straż graniczna zacznie działać za kilkanaście godzin, w nocy z soboty na niedzielę.