Jeszcze nie teraz

Pete Buttigieg odpadł z wyścigu prezydenckiego w Partii Demokratycznej Pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych kandydat na prezydenta nie ukrywający swojego gejostwa uzyskał w czasie prawyborów w Karolinie Południowej dopiero czwarte miejsce. Gdy stało się jasne, że nie będzie już w stanie zostać kandydatem Partii Demokratycznej w tegorocznych wyborach prezydenckich, podjął decyzję o wycofaniu się z wyścigu do Białego Domu i przekazał swoje głosy na rzecz partyjnego kolegi Joe Bidena.

Co może facet z facetem

Według kandydatki na prezydenta Polski, dwóch mężczyzn nie może mieć dziecka Kompromitująca wypowiedź Małgorzaty Kidawy-Błońskiej padła we wrześniu ubiegłego roku, w czasie poprzedniej kampanii wyborczej. Kidawa-Błońska była wtedy kandydatką na premiera z ramienia Koalicji Obywatelskiej, jeździła po Polsce i agitowała wśród ludzi. Podczas spotkania z Kołem Gospodyń Wiejskich w miejscowości Przychody ktoś ją zaczepił i zapytał o pary jednopłciowe starające się o dziecko. Nagranie z tego spotkania wyszło na jaw dopiero teraz i krąży po sieci.

Burmistrz Pete, czyli amerykański Biedroń

Czy Pete Buttigieg powalczy z Donaldem Trumpem o fotel w Białym Domu? Nie tylko my będziemy w tym roku wybierali prezydenta, w listopadzie czeka to również Amerykanów. Wyścig do Białego Domu jest obecnie na etapie prawyborów. To procedura stosowana przez dwie najważniejsze partie polityczne w Stanach – demokraci i republikanie wybierają w ten sposób polityka, który będzie z ich ramienia ubiegał się o prezydenturę. W prawyborach Partii Demokratycznej coraz lepsze wyniki osiąga 38-letni Pete Buttigieg. Warto zapamiętać to nazwisko – to pierwszy tak popularny w tym ugrupowaniu kandydat, który otwarcie przyznaje się do bycia gejem.

Kto uwierzy prezydentowi

Andrzej Duda o związkach partnerskich i „strefach wolnych od LGBT” Widać wyraźnie, że wybory prezydenckie zbliżają się wielkimi krokami, bo Andrzej Duda nagle przypomniał sobie o kilkumilionowej społeczności LGBT i usiłuje ją do siebie przekonać. Tylko jak to zrobić, by jednocześnie nie stracić punktów u dotychczasowych zwolenników, niechętnych gejom, lesbijkom i innym mniejszościom? I ważniejsze pytanie: kto dzisiaj w te pojednawcze wypowiedzi głowy państwa w ogóle uwierzy?