Wielki powrót Pete’a

Były burmistrz małego miasteczka i zdeklarowany gej sekretarzem transportu USA Nasz dobry znajomy Pete Buttigieg wszedł w skład nowego amerykańskiego rządu. Pete zajmie się w administracji Joe Bidena sprawami związanymi z transportem. To pierwsza osoba otwarcie należąca do społeczności LGBT, która zajmuje we władzach USA tak wysokie stanowisko.

Uzdrawianie Ameryki

Joe Biden: będę prezydentem, który chce łączyć, a nie dzielić Wszystko wskazuje na to, że Partia Demokratyczna po czterech latach odbiła Biały Dom. Według zgodnych przewidywań stacji telewizyjnych CNN, Fox News i NBC oraz agencji Associated Press, kandydat demokratów Joe Biden pokonał ubiegającego się o reelekcję Donalda Trumpa i zostanie 46. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Trump odgraża się, że wybory jeszcze się nie zakończyły i trzeba przyznać, że w zasadzie ma rację, ponieważ media w USA ogłaszają zwycięzcę na podstawie nie do końca pełnych danych z komisji wyborczych. Tak czy owak Biden jako prezydent-elekt już został objęty dodatkową ochroną Secret Service, mimo że zaprzysiężenie planowane jest dopiero na 20 stycznia. Co wygrana demokraty oznacza dla naszego kraju? Co zrobi Trump, który wyraźnie nie może pogodzić się z przegraną?

Co by tu jeszcze zamknąć

Zaniedbania, chaos, represje, kapitulacja Od dziś jest zamknięta większość sklepów w galeriach handlowych, a także hotele, kina, teatry, muzea i inne placówki kulturalne. Szeroko otwarte pozostają natomiast wszystkie kościoły – jak powszechnie wiadomo, tam nie można się zarazić koronawirusem. Rząd na oślep wprowadza kolejne obostrzenia i rozpaczliwie próbuje pokazać, że wciąż jeszcze działa, ale jest już za późno. Walkę z pandemią przegraliśmy. Możemy mieć jedynie nadzieję, że jakoś przetrwamy najbliższe pół roku.

US Election Day

Trump kontra Biden – wkrótce wszystko się rozstrzygnie Amerykańska społeczność LGBT – jak chyba żadna inna – pragnie zmian w Białym Domu. Urzędujący prezydent wdał się w walkę ideologiczną i od pewnego czasu próbuje ograniczać prawa mniejszości seksualnych, choć w przeciwieństwie do naszych władz działa po cichu i bez zbędnego rozgłosu. Co prawda starania Trumpa udaremnił przed kilkoma miesiącami amerykański Sąd Najwyższy, który wydał decyzję jednoznacznie zakazującą jakiejkolwiek dyskryminacji w miejscach pracy ze względu na płeć, orientację i tożsamość płciową, ale i tak groźba dalszej ofensywy przeciwko LGBT jest wciąż realna. Nic więc dziwnego, że mobilizacja po stronie demokratów jest o wiele wyższa niż cztery lata temu. Wiele wskazuje jednak na to, że to nie środowiska liberalne będą miały decydujący wpływ na wyborczy wynik. O ewentualnej ponownej wygranej Trumpa zdecydują biali, słabo wykształceni robotnicy.

Maszerowali na Warszawę

Bilans piątkowych manifestacji To największe demonstracje w Polsce od 1989 roku – piszą zagraniczne media o naszych protestach po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Zachodni dziennikarze zwracają uwagę, że na ulice polskich miast wyszły tłumy mimo rosnącej liczby zakażeń koronawirusem. Reporterzy CNN informują, że manifestacje odbywały się w ostatnich dniach nie tylko w wielkich miastach, ale także w całkiem małych miejscowościach. Niemiecki Der Spiegel podkreśla, że z zaostrzeniem przepisów aborcyjnych nie zgadza się większość Polaków, a prawicowy rząd nie docenił gniewu obywateli. W niemieckiej prasie pisano o pokojowym charakterze protestów. Faktycznie – rzecznik stołecznej komendy policji Sylwester Marczak poinformował, że w piątek wieczorem w Warszawie zatrzymano łącznie 37 osób, w większości byli to pseudokibice. Rzecznik podkreślił też, że – biorąc pod uwagę liczbę protestujących – piątkowe manifestacje były bardzo spokojne.

Żadna siła ich nie zatrzyma

Marsz na Warszawę Wielotysięczny tłum ludzi opanował centrum stolicy w dziewiątym dniu protestów przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającego warunki aborcji. Według różnych szacunków w demonstracji w Warszawie wzięło udział od 80 do 100 tysięcy osób. Na ulice skierowano mnóstwo policji i wojska, a na Żoliborzu ustawiono wielką, 200-metrową policyjną blokadę broniącą protestującym dostępu do domu prezesa. Uczestnicy skandowali „J… PiS” i „Mamy dość”. Na transparentach napisy „Zostaw kobiety, ogarnij kuwety” i „Kobiety kobietom, PiS pisuarom”.

Stracone tygodnie, stracone miesiące

Aborcja, walka z kobietami i obrona kościołów – dla władzy wszystko jest ważniejsze od walki z pandemią Cmentarze w Polsce będą zamknięte przez najbliższe trzy dni. Rządzący ogłosili tę decyzję w ostatniej chwili – w piątek późnym popołudniem. Pewnie zależało im na tym, aby ludzie nie zdążyli przeciwko temu zaprotestować. Z kolei od poniedziałku wszyscy pracownicy administracji publicznej, którzy nie muszą być w biurach, mają pracować zdalnie. „Regulacja” w tym zakresie ma obowiązywać przez dwa tygodnie, ale nikt nie zna żadnych szczegółów. Jeśli to tylko zalecenie, to premier równie dobrze mógł zaapelować o to, aby ludzie oddychali rzadziej – skutek byłby ten sam. Serwis internetowy Dziennika Ustaw, w którym są publikowane rozporządzenia, w piątek po południu i wieczorem oczywiście nie działał. Rządowe serwery zupełnie padły.

Wściekłe i wściekli

„Sprawa aborcji stanie się jedną z najważniejszych w polskiej polityce, dużo ważniejszą niż LGBT” Mimo szalejącej pandemii koronawirusa na ulicach wielu polskich miast wciąż trwają demonstracje przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Na piątek, 30 października, planowany jest wielki marsz na Warszawę, a na przyszły tydzień – kolejne akcje. Tymczasem rządzący nie tylko nie próbują stonować emocji, ale ustami swojego prezesa wręcz podjudzają ludzi przeciwko sobie, przez co strajki kobiet każdego dnia przybierają na sile. – Nie ma miejsca na kompromis. W tym momencie sprawy poszły za daleko. Tysięcy młodych ludzi nikt nie musi szczególnie zachęcać i naganiać do protestowania. Zresztą protest wylał się wszędzie, wyszedł poza margines wielkich miast – przekonuje w wywiadzie dla Interii politolog prof. Rafał Chwedoruk.

Słowo na niedzielę

„Mamy dość, to jest wojna” Od czwartkowej nocy nie ustają protesty związane z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego skrajnie zaostrzającym przepisy aborcyjne – orzeczeniem, które sprowadziło kobiety do roli maszyn rozrodczych. Mimo pandemii demonstracje odbywają się codziennie w wielu miastach całego kraju, w tym pod kościołami i w samych kościołach, przed siedzibą TK oraz pod domem Jarosława Kaczyńskiego, którego okolice zostały na tę okoliczność otoczone wyjątkowo licznymi kordonami policji. Na transparentach mnóstwo wulgarnych haseł, ale trudno się dziwić. Szalejący fundamentaliści katoliccy doprowadzili kobiety do ostateczności. Wśród protestujących jest wielu mężczyzn: „Nie mam macicy, a też mam dość” – głoszą niesione przez nich tablice.