Cztery scenariusze

Jak długo będziemy zmuszeni żyć w izolacji?

W kilkudziesięciu krajach całego świata ludzie muszą unikać kontaktów z innymi. Wychodzenie z domów jest często zakazane – chyba że z ważnych powodów typu praca, zakupy lub wizyta u lekarza. W nielicznych państwach, w których społeczna izolacja nie została formalnie nakazana i pozostaje jedynie w sferze zaleceń, ludzie i tak z własnej inicjatywy zamykają się w czterech ścianach. Wszyscy mają nadzieję, że dzięki temu uda się spowolnić pandemię koronawirusa i że z czasem będzie można wrócić do normalnego życia. Z czasem, czyli kiedy? Za miesiąc? Za pół roku? Za kilka lat?

Odpowiedź jest prosta, choć nie do końca satysfakcjonująca: wtedy, kiedy wystarczająco duża część populacji – być może 60 lub 80 procent ludzi – uzyska odporność na COVID-19, aby stłumić rozprzestrzenianie się choroby między ludźmi. To jest cel końcowy, chociaż nikt nie wie dokładnie, ile czasu zajmie jego osiągnięcie.

To fragment artykułu zamieszczonego w amerykańskim piśmie The Atlantic, poświęconym stosunkom międzynarodowym, polityce, ekonomii oraz kulturze. Autorzy tekstu przedstawiają cztery możliwe scenariusze rozwoju sytuacji, a szerokie omówienie tego artykułu publikuje Gazeta Wyborcza.

Pierwszy scenariusz zakłada maksymalnie dwa miesiące przymusowej izolacji, ale byłoby to możliwe tylko wtedy, gdyby okazało się, że choroba powodowana przez nowy patogen jest mniej groźna niż sądzono. W scenariuszu drugim mowa jest o częściowym, stopniowym zniesieniu ograniczeń po okresie od dwóch do czterech miesięcy. Ludzie mogliby już na przykład korzystać z restauracji, w których byłoby mniej stolików niż kiedyś, ale pozostałby zakaz organizowania imprez masowych i obowiązki typu częste mycie rąk czy dezynfekcja różnych miejsc. Scenariusz trzeci to izolacja trwająca od czterech miesięcy do roku – być może ograniczenia dałoby się częściowo znieść już latem, ale niewykluczone, że jesienią wirus mógłby ponownie zaatakować. I wreszcie scenariusz czwarty, w którym obostrzenia mogłyby potrwać od 12 do 18 miesięcy, czyli do czasu stworzenia i masowego zastosowania szczepionki na COVID-19.

Jedno jest pewne: na obecnym etapie pandemii w zasadzie w żadnym państwie nie jest możliwe określenie, jak dokładnie rozwinie się sytuacja i jak długo będą obowiązywać obecne obostrzenia. Dotyczy to również naszego kraju.

W Polsce teoretycznie szczyt zachorowań i zgonów przewiduje się po świętach wielkanocnych, ale nikt nie jest pewien, czy rzeczywiście tak będzie. Do wczoraj liczba potwierdzonych zakażeń wyniosła u nas 3383, a zgonów – 71. Piątek był najtragiczniejszym dniem, jeżeli chodzi o przyrost nowych przypadków – tylko tego jednego dnia odnotowano 437 nowych infekcji i 14 ofiar śmiertelnych.

Warto zauważyć, że Polska jest jednym z trzydziestu państw na świecie z największą liczbą zakażeń i zgonów. Najtragiczniejsza sytuacja jest niezmiennie w Stanach Zjednoczonych, w których potwierdzono prawie 280 tysięcy infekcji oraz ponad 7 tysięcy przypadków śmiertelnych. Tylko w ciągu ostatniej doby koronawirus zabił w USA 1480 osób. Spośród krajów europejskich najgorzej jest nadal we Włoszech i Hiszpanii – w obu tych państwach zakażonych jest prawie po 120 tysięcy ludzi. We Włoszech zmarło już ponad 14,5 tysiąca osób, a w Hiszpanii – ponad 11 tysięcy.

Według naukowców z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, ogółem na całym świecie odnotowano dotąd ponad 1,1 miliona zakażeń i prawie 59 tysięcy przypadków śmiertelnych.

Dodaj komentarz