Jeszcze więcej ograniczeń

Walka z koronawirusem wchodzi w kolejny etap

Zakaz korzystania z parków, plaż i rowerów miejskich, zamknięcie hoteli, salonów kosmetycznych i fryzjerskich, ograniczenie liczby klientów w sklepach, zakaz wychodzenia z domu dzieci i młodzieży do 18 roku życia – chyba że pod opieką dorosłego, urzędy i instytucje publiczne działające tylko zdalnie, wreszcie dodatkowe zabezpieczenia miejsc pracy. Władze ogłosiły zaostrzenie obowiązujących dotąd ograniczeń. Nowe zasady będą obowiązywać już dzisiaj od północy. Cel jest prosty – zahamowanie rozprzestrzeniania się koronawirusa i uniknięcie za wszelką cenę tego, co dzieje się obecnie we Włoszech i Hiszpanii.

Wprowadzenie nowych obostrzeń było zapowiadane już od niedzieli. Byłem przekonany, że chodziło o to, aby przygotować psychicznie ludzi na bardzo poważne zmiany. Przewidywałem, że rząd może pójść za przykładem Hiszpanii i zamknąć na dwa tygodnie wszystkie zakłady, firmy oraz instytucje – z wyjątkiem tych, które mają kluczowe znaczenie dla funkcjonowania państwa. Okazało się, że nikt się nie odważył na wprowadzenie w życie tego najbardziej radykalnego wariantu. To jednak wcale nie oznacza, że tak się nie stanie w bliższej czy dalszej przyszłości. Wszyscy eksperci bez przerwy podkreślają, że jesteśmy zaledwie na początku epidemii i że najgorsze dopiero przed nami.

W wywiadzie dla Gazety Prawnej minister zdrowia Łukasz Szumowski mówi, że absolutnie najważniejsze jest teraz maksymalne ograniczenie przemieszczania się i kontaktowania z innymi.

Wszystkie modele matematyczne i epidemiczne mówią o tym, że ograniczenie mobilności o 50 procent niewiele daje, a jedynie przesuwa w czasie duży pik zachorowań. Ograniczenie powyżej dwóch trzecich czy trzech czwartych daje już jednak poważną redukcję zachorowań. Jeśli jako Polacy wytrzymamy psychicznie i nie będziemy się spotykać na grillach czy placach zabaw, to mamy duże szanse na przezwyciężenie epidemii.

Jak długo będziemy musieli przestrzegać ograniczeń? Tego na razie nikt nie wie. Chociaż firma ExMetrix, która zajmuje się prognozowaniem gospodarczym i społecznym, nadal podtrzymuje swoje prognozy z ubiegłego tygodnia. Według jej analityków, koronawirusem zarazi się u nas nie więcej niż 9 tysięcy osób. Ten poziom infekcji ma zostać osiągnięty około 20 kwietnia. Potem ponoć powinniśmy zauważyć wyraźny spadek tempa nowych zakażeń. Warunek jest jeden – ludzie muszą zachować dyscyplinę i stosować się do obowiązujących ograniczeń.

Obecnie mamy w Polsce 2215 potwierdzonych zakażeń. Na COVID-19 zmarły 32 osoby.

Dodaj komentarz