W cieniu pandemii

Temat numer jeden – koronawirus

Minęło raptem kilka tygodni od wykrycia pierwszego zachorowania, a społeczność LGBT już jest oskarżana o sprowadzenie na świat zagrożenia spowodowanego wirusem SARS-CoV-2, znanym bardziej jako koronawirus. Ci, którzy działają przeciw naturze, muszą się spodziewać srogiej zemsty stwórcy – grzmi jeden z rabinów z Izraela.

11 marca 2020 roku z całą pewnością zapamiętamy na długo. To właśnie tego dnia Światowa Organizacja Zdrowia uznała, że rozprzestrzenianie się wirusa SARS-CoV-2 to już pandemia, czyli epidemia choroby zakaźnej mająca miejsce na bardzo dużym obszarze w tym samym czasie. Wirus SARS-CoV-2 wywołuje ostre zapalenie płuc zwane COVID-19. Tego samego dnia w Berlinie na konferencji prasowej kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała, że koronawirusem zarazi się prawdopodobnie nawet 70 procent populacji całego świata. Merkel stwierdziła też, że skoro na razie nie ma na niego lekarstwa, trzeba skoncentrować się na tym, aby maksymalnie spowolnić jego rozprzestrzenianie.

W Polsce minął zaledwie tydzień od stwierdzenia pierwszego przypadku zakażenia wirusem. Do dziś zanotowano kolejnych 30. Władze odwołały wszystkie imprezy masowe, zamknięto w całym kraju żłobki, przedszkola, szkoły, uczelnie, kina, teatry, muzea, filharmonie i inne placówki kultury. Nie będzie na razie żadnych koncertów, meczy, występów, targów czy festiwali. Coś takiego nie zdarzyło się w Polsce od czasów stanu wojennego. W sklepach dantejskie sceny, ludzie wykupują, co się da. W autobusach komunikacji miejskiej z kolei pustki, wielu boi się nimi jeździć. Media nazywają to przejawami paniki, ale wydaje mi się, że jest dokładnie odwrotnie – to zupełnie normalne reakcje, gdy nadchodzi jakieś zagrożenie. Każdy stara się odpowiednio do tego przygotować i trudno się temu dziwić. Poza prepersami nikt przecież na co dzień nie gromadzi dużych ilości makaronu czy mydła, choć teraz być może niektórzy tego żałują. Tak czy owak na dalszy plan zeszło absolutnie wszystko, tematem numer jeden w rozmowach między ludźmi czy doniesieniach medialnych jest koronawirus.

Można w zasadzie bez większej przesady powiedzieć, że na naszych oczach dzieje się historia. Ciekawy byłem, czy częścią tej historii będą próby oskarżania społeczności LGBT o sprowadzenie na świat koronawirusa. Oczywiście, że będą. Już są. Można się było tego spodziewać.

Niejaki rabin Meir Mazuz kilka dni temu stwierdził w Izraelu, że gejowskie parady równości są niezgodne z naturą, a ci, którzy działają przeciw naturze, muszą się spodziewać srogiej zemsty stwórcy. W domyśle – COVID-19 to zemsta Boga za rozpasanie moralne gejów. W podobnym tonie w ubiegłym tygodniu wypowiadał się bliżej nieznany wielebny Steven Andrew, pastor z Kalifornii. On również obwinił społeczność LGBT o wybuch epidemii i ogłosił w komunikacie dla prasy, iż „posłuszeństwo Bogu chroni USA przed chorobami takimi jak koronawirus”.

Tym, którzy zamiast indoktrynacji wolą fakty, polecam filmik znanego youtubera Dawida Myśliwca, poświęcony wirusowi SARS-CoV-2.

Dodaj komentarz