Box of Feathers – album niosący ukojenie
Jest moim największym muzycznym odkryciem od czasu, gdy natknąłem się na Islandczyków: Ólafura Arnaldsa oraz chłopaków z Sigur Rós. Fismoll ma zaledwie 22 lata. Mieszka, komponuje, pisze teksty, gra i śpiewa tu w Polsce, a konkretnie w Poznaniu. Na początku nie mogłem w to uwierzyć.
Naprawdę nazywa się Arkadiusz Glensk i pochodzi z rodziny o muzycznych tradycjach. Jako siedmiolatek często sobie podśpiewywał. Ojciec zauważył, że chłopak najczęściej śpiewał w tonacji fis-moll. Stąd właśnie wziął się jego artystyczny pseudonim.
Fismoll, niczym kochanek doskonały, uwiódł mnie swoimi intymnymi, lirycznymi kompozycjami. Cała jego najnowsza płyta zatytułowana Box of Feathers jest utrzymana w podobnym klimacie. Przyznaję szczerze, że już dawno nic mnie tak nie zachwyciło. Słucham ostatnio piosenek z tego krążka niemal bez przerwy. Jego muzyka jest jak powrót do przytulnego, rozkosznego domu po długiej, męczącej podróży. Niesie spokój i ukojenie. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo tego potrzebowałem.