Co ukrywał Aaron Hernandez

O upadku jednego z najbardziej znanych amerykańskich sportowców

Silny, wysoki, dobrze zbudowany, nawet niebrzydki. Zawsze w sportowych ciuchach, zawsze tak samo ostrzyżony maszynką na jeża, zawsze uśmiechnięty i próbujący rozśmieszać innych. Z pochodzenia Latynos, raczej z porządnej rodziny. Dzieciństwo na przedmieściach, żadnych gangów, przemocy, nic z tych rzeczy. Utalentowany futbolista. Pracowity. Ambitny. Agresywny. Z trudem panujący nad złością. Homofob. Ukrywający się gej. Przerażony, że ojciec mógłby odkryć prawdę. Wiecznie naćpany. Zabójca. Samobójca.

Futbol amerykański zawsze był dla mnie zagadką. Nigdy nie udało mi się zgłębić jego zasad (albo nie spotkałem nikogo, kto potrafiłby wytłumaczyć  mi je w przystępny sposób). Fenomen tej dyscypliny niezmiennie mnie zadziwia, ale rozumiem, że w Stanach to sport narodowy, mający ogromne znaczenie, przyciągający na stadiony tłumy, angażujący prawie wszystkich, no i oczywiście generujący olbrzymie przychody. A przynajmniej było tak w czasach przed trwającą obecnie pandemią.

Gdy pierwszy raz natknąłem się w sieci na zdjęcia Aarona Hernandeza, nie miałem zielonego pojęcia, kto to jest. Zdziwiło mnie, że na większości fotografii jest pokazywany z boku. Okazało się, że to zdjęcia z sali sądowej. Trwał właśnie proces, w którym był oskarżony o zabicie kolegi. Przysięgli nie wiedzieli wtedy jeszcze, że ten człowiek może mieć na koncie nie jedno zabójstwo, ale aż trzy. Jakiś czas później media obiegła wiadomość o samobójczej śmierci Aarona, do której doszło w więziennej celi. Aż w końcu dziennikarze wywlekli na światło dzienne to, o czym wiedziało bardzo niewielu, mianowicie informacje o jego prawdziwej orientacji seksualnej. Rodzina, rzecz jasna, gwałtownie zaprzeczała. Sam zainteresowany nie mógł się już bronić, ale trzeba przyznać, że za życia zawsze zachowywał się jak stuprocentowy macho. Najwyraźniej uznał, że inaczej się nie da.

Futbol amerykański to bardzo męski i brutalny sport. Nie ma tu miejsca dla wypindrzonych, przegiętych chłoptasiów. Z drugiej strony – jak przyznał w wywiadzie dla Netflixa jeden z byłych zawodników NFL – to idealna przykrywka dla młodego chłopaka, pragnącego ukryć przed całym światem swoje homoseksualne skłonności. No bo komu by w ogóle do głowy przyszło, aby wśród tych potężnych, silnych samców szukać geja?

Aaron z całą pewnością przegięty nie był. Wręcz odwrotnie. Szczerze gardził słabymi, miękkimi mężczyznami. Gdy telefonował do matki z więzienia, opowiadał jej, że pełno tu zniewieściałych typów. „Ludzie z nimi gadają. Na chuj z nimi gadać? To po prostu… przesadzone, śmieszne”. „Wiem, naprawdę myślą, że są kobietami”, wtórowała mu matka.

Trudno wyobrazić sobie, jakim szokiem dla milionów fanów byłaby wiadomość, że ich ulubiony napastnik jest gejem i że regularnie sypia z najlepszym kumplem. Już wystarczająco szokujące było dla nich to, że federalni wyprowadzili z domu ich ulubieńca skutego kajdankami i postawili mu zarzut brutalnego zamordowania chłopaka, z którym chodziła siostra jego narzeczonej. Aaron Hernandez kogoś zabił? Nie, to niemożliwe. To do niego niepodobne. Kibice nie wierzyli policji. Murem stanęli za swoim bohaterem z boiska.

W trzyczęściowym dokumencie zrealizowanym dla Netflixa, zatytułowanym Killer Inside: The Mind of Aaron Hernandez, przepytano chyba większość jego bliskich przyjaciół, kolegów oraz żyjących krewnych. Co ciekawe, wykorzystano też oryginalne zapisy rozmów telefonicznych wykonanych z więzienia przez byłego sportowca. To właśnie stąd wiadomo, o czym rozmawiał przez telefon z matką, z narzeczoną czy kumplami. Niektórzy z tych, co stanęli przed kamerą, potwierdzili krążące od czasu procesu plotki o seksualności Hernandeza,

– Kiedy go poznałem, to było jak poznanie własnego bliźniaka – mówi Dennis SanSoucie, najbliższy przyjaciel Aarona z czasów koledżu. Obaj byli nierozłączni, grali w jednej drużynie jako rozgrywający i końcowy, uwielbiali się wygłupiać, w zasadzie spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Kumple idealni. Bardziej niż mogłoby się wydawać…

– Od siódmej klasy liceum z przerwami byliśmy z Aaronem w związku. Aaron obcował z wieloma osobami. Byłem małą częścią jego aktywności seksualnej – wyznał Dennis autorom dokumentu i wyjaśnił też od razu, że w tamtych czasach dziewczyny nie wychodziły po szkole z domu, po prostu nie umawiały się z nikim. Chłopaki musieli jakoś sami sobie radzić. Eksperymentowali. – Podobało nam się to. Byliśmy w związku, ale wtedy tego tak nie postrzegaliśmy.  W szkole było niewiele otwarcie homoseksualnych osób. A o tych, które były, myślałem: „Rany, ale pedzio”.  A ja przecież byłem futbolistą. Wypierałem to, bo byłem sportowcem – opowiadał Dennis.

Z filmu dowiadujemy się, że Aaron po śmierci ojca wyprowadził się z rodzinnego domu w Bristolu w Connecticut i przeniósł się na Florydę, gdzie zaczął studiować na tamtejszym uniwersytecie. Oczywiście spędzał coraz więcej czasu na boisku, coraz lepiej grał i – jak sugerują wypowiadający się w filmie – odczuwał coraz większą presję. Czy także w związku z tym, że musiał ukrywać orientację seksualną? Miał raptem 17 lat, gdy wdał się bez powodu w bójkę w barze w Gainesville. Uderzył pracownika baru w bok głowy tak mocno, że rozerwał mu błonę bębenkową. Menedżer baru po rozmowie z prawnikami klubu nie wniósł oskarżenia. Czy to spowodowało, że młody futbolista poczuł się bezkarny? W filmie Netflixa mowa jest wprost o tym, że futbol akademicki na Florydzie ma to do siebie, iż zawodnicy czują, że są wobec nich stosowane inne standardy. To potężny biznes, więc Hernandezowi pozwalano grać, mimo że doskonale wiedziano o jego kłopotach. Wręcz tuszowano jego wyskoki, by nie zaszkodziły reputacji klubu.

Po ukończeniu koledżu Aaron starał się dostać do zawodowej ligi. Detektywi NFL sprawdzali jego przeszłość, cechy charakteru oraz psychikę. Dostał najniższe oceny, jeżeli chodzi o poziom dojrzałości. A mimo to i tak zaczął grać w drużynie New England Patriots w Bostonie.

Jak łatwo się domyślić, chłopak popadał w coraz większe kłopoty. Podobno nie był popularny wśród kolegów z boiska, miał w szatni niewielu przyjaciół. Często palił marihuanę, w zasadzie był ciągle na haju. W 2012 roku doszło do strzelaniny w Bostonie. W samochodzie na skrzyżowaniu zginęło dwóch młodych mężczyzn, którzy nieco wcześniej w barze rozlali na Aarona drinka. Czy to Hernandez do nich strzelał? Nie był wtedy notowany, bo przecież bójkę w barze na Florydzie zatuszowano. Przez długi czas tej zbrodni nikt nawet z nim nie skojarzył. Tymczasem właściciele New England Patriots, mimo że wcześniej nie byli pewni charakteru młodego sportowca, widząc jak dobrze sobie radzi na boisku, zaoferowali mu pięcioletni kontrakt warty 40 milionów dolarów. Było to miesiąc po strzelaninie w Bostonie.

W dokumencie Netflixa wielokrotnie różne osoby powtarzają, że nigdy wcześniej w amerykańskim sporcie nie zdarzyło się, aby ktoś zamieszany w zabójstwo dwóch osób jak gdyby nigdy nic przez rok grał w zawodowej lidze. A to przecież nie był koniec przestępczych wybryków młodego futbolisty. Tuż przed nowym sezonem w 2013 roku policja wyprowadziła go z domu w kajdankach jako podejrzanego o zabójstwo półprofesjonalnego gracza, który spotykał się z siostrą jego narzeczonej. To właśnie w tej sprawie Aaron został skazany na dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia. W czasie tego procesu oskarżono go również o podwójne zabójstwo w 2012 roku, ale od tego zarzutu został całkiem niespodziewanie uniewinniony.

Jak do tego doszło? O czym rozmawiano na antenie jednej z lokalnych rozgłośni radiowych trzy dni po uniewinnieniu Hernandeza? Czy to przypadek, że dwa dni po emisji tej radiowej audycji Aaron powiesił się na prześcieradle we własnej celi? Przecież tuż po wyroku uniewinniającym wydawał się szczęśliwy, podobno wesoło patrzył w przyszłość. Co po śmierci Hernandeza znaleźli naukowcy w czasie badań jego mózgu? Czy to, co znaleziono, mogło mieć wpływ na jego zachowanie?

Twórcy filmu Killer Inside: The Mind of Aaron Hernandez szczegółowo analizują ostatnie lata życia znanego futbolisty. Warto ten dokument zobaczyć.

1 raz skomentowano “Co ukrywał Aaron Hernandez

Dodaj komentarz