Długie nogi Adama Z.

Głośny proces w sprawie zabójstwa ruszy na nowo Poznańska prokuratura za wszelką cenę próbowała obalić wyrok uniewinniający Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman i w końcu dopięła swego. Argumentami, które według śledczych mają świadczyć na niekorzyść chłopaka, są skutki działania adrenaliny oraz jego bardzo długie nogi. O dziwo, Sąd Apelacyjny w Poznaniu przyznał prokuraturze rację i uchylił wyrok sądu niższej instancji. Oznacza to, że sprawa Ewy Tylman z oskarżonym Adamem Z. w roli głównej ponownie trafi na wokandę.

Łaskocz albo pożałujesz

Wyjątkowy dokument o szemranych interesach Zaczęło się niewinnie. Młody dziennikarz z Nowej Zelandii David Farrier przez zupełny przypadek trafił w necie na filmiki z zawodów w łaskotaniu. Nagrania przedstawiały grupy młodych chłopaków w ciuchach Adidasa, łaskoczących kolegę przywiązanego do materaca. Organizatorzy oferowali zainteresowanym nie tylko zwrot kosztów przelotu na miejsce zmagań, ale także spore wynagrodzenie. Zaintrygowany reporter postanowił zbadać temat i napisał maila z prośbą o wywiad do niejakiej Jane O’Brien, której firma zajmowała się organizacją tego typu imprez. Dostał odpowiedź, ale bardzo chamską.

Adam Z. już na wolności

Niespodziewany zwrot w procesie w sprawie zabójstwa Ewy Tylman Wiele wskazuje na to, że dowody zebrane przez poznańskich śledczych przeciwko Adamowi Z. są bardzo wątłe. W ubiegłym tygodniu sąd zapowiedział, że rozważa zmianę kwalifikacji zarzucanego chłopakowi czynu: z tak zwanego zabójstwa z zamiarem ewentualnym na nieudzielenie pomocy Ewie Tylman, za co grozi nie ćwierć wieku, ale do trzech lat więzienia. Teraz chłopak został zwolniony z aresztu. Adwokat Adama powiedział dziennikarzom, iż nie wyklucza, że jego klient może nawet zostać uniewinniony.

Przypadek Adama Z.

Skazany i publicznie napiętnowany, zanim na dobre rozpoczął się proces Jedni uważają, że z całą pewnością przyczynił się do śmierci młodej dziewczyny Ewy Tylman, inni z kolei są przekonani, że padł ofiarą śledztwa, które wyjątkowo nieudolnie prowadziła miejscowa policja i prokuratura. Adam Z. stanął niedawno przed sądem. Nie mam zamiaru roztrząsać, jakimi dowodami dysponuje prokuratura i ile naprawdę w tej sprawie udało się śledczym ustalić – jest to doskonały temat, ale na osobny tekst. Chciałbym natomiast poruszyć inną kwestię. Choć do końca procesu jeszcze daleko, mężczyzna już w pewnym sensie został skazany oraz publicznie – z imienia, nazwiska i adresu – napiętnowany, a wraz z nim publicznie – z imienia, nazwiska i adresu – została napiętnowana także jego rodzina oraz jego chłopak. Jak do tego doszło? Ano w czasie telewizyjnej (re)transmisji z pierwszego posiedzenia sądu.

Wyzywani, obrażani, straszeni

Jak radzić sobie z hejtem w internecie? Słynny klip Kuby i Dawida, nakręcony nad morzem do piosenki Some Other Summer zespołu Roxette, miał być sympatyczną pamiątką z wakacji, lecz nieoczekiwanie przyniósł obu chłopakom mnóstwo zmartwień. Polscy tak zwani internauci w brutalnych komentarzach nie tylko całkowicie zmieszali ich z błotem, ale wręcz otwarcie grozili im śmiercią. Nóż w kieszeni mi się otwiera, gdy o tym piszę, ale sprawa nabrała ogromnego rozgłosu i nie można o niej milczeć. Pisano o tym nie tylko u nas. Temat, niestety, podjęły także zachodnie portale – na przykład brytyjski Gay Times – w obszernych relacjach z naszego kraju. To, co spotkało tych chłopaków, moim zdaniem jest jednak symptomem o wiele poważniejszego problemu niż tylko zwykła homofobia.