Model włoski, model niemiecki

Jak rozwinie się w Polsce pandemia koronawirusa?

Specjaliści spierają się, kiedy możemy się spodziewać w naszym kraju opanowania zagrożenia związanego z wirusem SARS-CoV-2. Według części analityków, jest szansa na to po świętach wielkanocnych, inni twierdzą, że nie uda się doprowadzić do znaczącego spadku zakażeń i zachorowań przed wakacjami. Jeszcze inni uważają, że wirus zostanie z nami na zawsze i – choć z czasem coraz słabszy – będzie atakował co roku.

Pierwsze pozytywne efekty ogólnonarodowej izolacji mieliśmy zobaczyć już w tym tygodniu. „Pozytywne efekty”, czyli malejącą liczbę nowych infekcji i przypadków zachorowań na COVID-19. Tak się jednak nie stało. Ostatnie dni przyniosły rekordowe skoki: codziennie odnotowywano po sto i więcej zakażeń. Tylko w poniedziałek resort zdrowia poinformował o 115 nowych przypadkach zainfekowania wirusem. W chwili pisania tego tekstu łączny bilans obejmował 774 zakażonych, w tym dziewięcioro zmarłych. – Musimy przyzwyczaić się do trzycyfrowych wzrostów zakażeń koronawirusem w najbliższych dniach – mówi rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Według Miłosza Parczewskiego z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, z którym rozmawiała Rzeczpospolita, mamy do czynienia z pandemią, która rozwija się na dwa sposoby: tak jak w Niemczech albo tak jak we Włoszech. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego tak się dzieje. Naukowiec przypuszcza, że wirus w Niemczech jest nieco inny, mniej zjadliwy. Zauważa też, że krzywa wzrostu nowych przypadków w Polsce jest niemal taka sama jak w Niemczech.

Do czwartku była identyczna, z jedną różnicą – mieliśmy dwa tygodnie przesunięcia. Możemy więc przyjąć, że Polska jest jak Niemcy dwa tygodnie temu.

Portal interia.pl przytacza z kolei opinie spółki ExMetrix, która zajmuje się prognozowaniem gospodarczym i społecznym. Według analiz tej firmy, liczba zakażonych osób w naszym kraju może sięgnąć nawet około 9 tysięcy, natomiast około 15-20 kwietnia powinniśmy zaobserwować wyraźne zahamowanie pandemii.

O interesującym raporcie wspomina Gazeta Wyborcza. Okazuje się, że polska Agencja Wywiadu już w styczniu tego roku informowała rząd, iż zagrożenie koronawirusem z Chin jest poważne i musimy przygotować się na kryzys. Wywiadowcy starali się ustalić, czy doniesienia o SARS-CoV-2 mogą być przesadzone i czy nie służą przypadkiem prowadzeniu wojny informacyjnej lub szerzeniu paniki. Informator Gazety Wyborczej twierdzi, że polski wywiad jako pierwszy w NATO ostrzegł, iż zagrożenie epidemią jest jak najbardziej realne i że w żadnym wypadku nie ograniczy się ono jedynie do Chin.

W ubiegły piątek władze ogłosiły wprowadzenie w Polsce stanu epidemii. Będzie on obowiązywał do odwołania. Tak jak przewidywano, szkoły i uczelnie wyższe pozostaną zamknięte do Wielkanocy, a instytucje kulturalne – do odwołania. Prezydent poinformował o zwolnieniu na trzy miesiące z płacenia składek na ZUS wszystkich samozatrudnionych i mikroprzedsiębiorców, których dochód spadł o połowę względem lutego tego roku. Trzy miesiące to do maja włącznie. Czyżby już teraz władze liczyły się z tym, że pandemia i związane z nią ograniczenia potrwają tak długo?

Grzywna za naruszenie kwarantanny została podniesiona i wynosi teraz 30 tysięcy złotych, wcześniej było to 5 tysięcy, ale – co ciekawe – wciąż nie ma żadnych sankcji za nieuzasadnione wychodzenie z domu. Politycy apelują jedynie, aby takie wyjścia jak najbardziej ograniczyć. Dla porównania: niektóre państwa wprowadziły w tym zakresie ostre zakazy, przykładowo w Jordanii za wyjście z domu grozi nawet rok więzienia.

W Polsce wciąż są zakazane zgromadzenia publiczne powyżej 50 osób i nie mówi się na razie o obniżeniu tego limitu, ale już w Niemczech i Wielkiej Brytanii wprowadzono w ostatnich dniach daleko bardziej posunięte ograniczenia: zostały tam mianowicie zabronione spotkania więcej niż dwóch osób, o ile nie mieszkają one razem. Czy i nas to wcześniej lub później czeka?

Postscriptum

Kilka godzin po publikacji powyższego tekstu rząd poinformował o nowych obostrzeniach. Wzorem Wielkiej Brytanii zaczyna obowiązywać zakaz wychodzenia z domu – z wyjątkiem dojazdu do pracy, do sklepu po niezbędne zakupy, do apteki po wykupienie lekarstw, do lekarza i w celu wyprowadzenia psa. Przemieszczać można się jedynie w grupie do dwóch osób – zasada ta nie dotyczy rodzin.

W autobusach, tramwaju lub metrze tylko połowa miejsc siedzących może być zajęta. Jeśli miejsc siedzących w pojeździe jest 70, to w środku może znajdować się maksymalnie 35 osób. W mszach, w pogrzebach i ślubach może uczestniczyć najwyżej 5 osób.

Nowe przepisy zakazują także wszelkich zgromadzeń, spotkań, imprez czy zebrań. Będzie można jednak spotykać z najbliższymi.

Dotychczasowe zakazy, czyli ograniczenie w działalności galerii handlowych, działalności gastronomicznej i rozrywkowej, zawieszenie zajęć w szkołach oraz zamknięcie granic, zostały utrzymane.

Powyższe zasady będą obowiązywać do 11 kwietnia.

1 raz skomentowano “Model włoski, model niemiecki

Dodaj komentarz