Biden wyprzedza, Trump w tyle

Kto wygra wyścig do Białego Domu?

Według stacji CNN, w sześciu stanach nadal się ważą się losy amerykańskich wyborów prezydenckich.

W Nevadzie (6 głosów elektorskich) i Arizonie (11 głosów) na razie prowadzi kandydat demokratów Joe Biden, który zebrał już 253 głosy elektorskie. Gdyby w tych dwóch stanach wygrał, miałby ich łącznie 270, czyli dokładnie tyle, ile potrzeba, aby wygrać wybory. Z kolei w Alasce (3 głosy elektorskie), Pensylwanii (20 głosów), Północnej Karolinie (15 głosów) i  Georgii (16 głosów) obecnie niewielką przewagę ma republikanin Donald Trump. Zebrał on do tej pory 213 głosów elektorskich i gdyby wygrał w tych czterech stanach, miałby ich łącznie 267, czyli o 3 za mało do wymaganego wyborczymi zasadami minimum.

Oczywiście ta bitwa jeszcze nie jest na sto procent rozstrzygnięta, bo – według informacji CNN ze środy z godziny 13.31 miejscowego czasu – w takim na przykład Wisconsin policzono dotąd 99 procent głosów, a przewaga Bidena nad Trumpem wynosi tam zaledwie 20,5 tysiąca głosów. Ten, kto zwycięży w tym stanie, zgarnie 10 głosów elektorskich – na razie CNN doliczył je do stanu posiadania kandydata demokratów. Gdyby jednak jakimś trafem zdobył je Trump, miałby szansę na wygraną.

Tymczasem wczoraj Joe Biden już powiedział wprost – wygraliśmy w wystarczającej liczbie stanów. Z kolei Donald Trump grzmiał w nocy z wtorku na środę o „wyborczym oszustwie”, zaś jego sztab próbuje doprowadzić do wstrzymania liczenia pozostałych głosów.

Opóźnienia w zliczaniu kart wyborczych są związane z głosowaniem korespondencyjnym, z którego skorzystała bardzo duża część wyborców, według niektórych danych – nawet połowa głosujących. Ta forma wzięcia udziału w wyborach była bardziej popularna wśród osób popierających demokratów, dlatego w trakcie sumowania kolejnych głosów przewaga Trumpa nad Bidenem stopniowo maleje.

Tak czy owak, nawet jeżeli Joe Biden wygra wybory, co jest raczej dość prawdopodobne, to będzie to wygrana bardzo wymęczona i w żadnym razie nie mogąca dać pełnej satysfakcji. Demokraci spodziewali się, że ich kandydat osiągnie o wiele lepszy wynik i oczywiście w o wiele lepszym stylu. Jeszcze w niedzielę sondaże przedwyborcze, opracowywane przez renomowane sondażownie, dawały Bidenowi dwucyfrową przewagę na Trumpem. Teraz już wiemy, że – tak jak cztery lata temu – wszystkie te sondaże okazały się kompletnie nic nie warte.

Dodaj komentarz